Klub Sympatyków Rudy Pabianickiej

.

Zabudowania w Rudzie Pabianickiej

Wille i pałacyki

Pałac

Niektórzy łódzcy przedsiębiorcy budujący w Rudzie swoje fabryki doszli do oczywistego wniosku, że łatwiej jest doglądać inwestycji mieszkając na miejscu niż dojeżdżać z oddalonej o kilka kilometrów Łodzi, co biorąc pod uwagę ówczesne możliwości transportowe, mogło zabrać nawet godzinę. Niebagatelne znaczenie miał również mikroklimat tonącej w zieleni Rudy, sąsiedztwo kompleksu leśnego Popioły oraz bliskość Stawów Stefańskiego. Po zakurzonej i zadymionej Łodzi miejsce to kusiło czystym, pachnącym łąką powietrzem, rozłożystymi, oferującymi cień drzewami i przejrzystą wodą. Na początku XX wieku zaczęły więc powstawać tu rezydencje, tym okazalsze im bogatsi byli ich właściciele.

Ruda może się pochwalić trzema zabytkowymi obiektami wpisanymi do Wojewódzkiego Rejestru Zabytków. Są one prawnie chronione i podlegają opiece konserwatorskiej. W tym miejscu zostaną opisane dwa z nich, zespół willowy Siemensa i willa Habiga. O trzecim, willi Kindermanów można przeczytać na podstronie Ciekawe miejsca w Rudzie Pabianickiej.

Pierwsza z wymienionych rezydencji to pałacyk przedsiębiorcy niemieckiego pochodzenia Siemensa, który był właścicielem pobliskiej odlewni żelaza.

Budynek powstał w 1914 r. na posesji znajdującej się przy dzisiejszej ul. Pabianickiej 180/182. Wybudowany został z cegły i otoczony parkiem. Zachowały się w nim oryginalne dekoracje roślinne i geometryczne umieszczone na narożnikach i na ścianach wewnątrz oraz łuk z motywami głów antycznych w hallu. Willa obecnie jest w dobrym stanie technicznym.

Drugim domem wpisanym na listę zabytków, a zarazem jednym z najbardziej charakterystycznych budynków w Rudzie Pabianickiej jest willa Paula Habiga (Habika) wybudowana na posesji przy ul. Pabianickiej 238, przy wjeździe do Rudy od strony Pabianic. Na zdjęciach wykonanych przed 2008 r. widać jasnego koloru pałacyk ze śliczną, drewnianą wieżą umieszczoną po stronie północnej. Wielu z naszych Klubowiczów ma sentymentalny stosunek do tego miejsca, ponieważ kiedyś mieściło się w nim przedszkole, do którego uczęszczali. Katastrofalny stan techniczny willi i brak reakcji ze strony obecnego właściciela doprowadził do tego, że członkowie KSRP interweniowali u Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków zmuszając pośrednio właściciela do rozpoczęcia remontu. Mamy nadzieję, że ta piękna willa odzyska dawny blask i znów będzie wizytówką Rudy.

Najbardziej okazałą rezydencją rudzkiego fabrykanta jest pałacyk rodziny Horaków. Jest to duży, piętrowy budynek, nakryty czerwonym, mansardowym dachem. W środku, na tyłach willi, zaprojektowano pomieszczenie ogrodu zimowego wykończone wysokimi, dającymi dużo światła oknami. Pałacyk był wielokrotnie remontowany dlatego we wnętrzach zachowało się niewiele oryginalnych elementów: piec kaflowy w salonie i balustrada przy schodach prowadzących na piętro oraz zdobienia na sufitach i ścianach. Drewniane drzwi wejściowe również są oryginalne. Budynek jest w bardzo dobrym stanie technicznym, obecny właściciel planuje stworzenie w nim centrum biznesowego.

W Rudzie stoją również wille nie wpisane do rejestrów zabytków, ale warte uwagi ze względu na urodę lub ciekawy projekt architektoniczny. Pierwsza z nich znajduje się przy ul. Rudzkiej 80 i nazywana jest przez mieszkańców Rudy domkiem myśliwskim. Jest to murowany, nieotynkowany budynek z czerwonej cegły, otoczony drzewami. Zachowała się w nim pierwotna stolarka okienna i drzwiowa. Do wejścia frontowego prowadzi piękna aleja kasztanowo-akacjowa. Z przekazów mieszkańców wiemy, że przed II Wojną mieściła się w nim restauracja Bayera.

Kolejnym domem wartym zobaczenia jest willa rodziny Obermanów przy ul. Starorudzkiej 8 wraz z budynkiem gospodarczym. Obydwa posiadają okrągłe wieżyczki. Wewnątrz willi, na piętro prowadzą kamienne schody z kutą poręczą ozdobioną motywami roślinnymi. Ciekawym rozwiązaniem są drewniane werandy w narożnikach budynku prowadzące przez dwie kondygnacje. Od strony północnej, z werandy, murowanymi schodami można było zejść do istniejącego kiedyś ogrodu. Posesja otoczona jest murowanym parkanem z oryginalną bramą i furtką.

Ostatnią z prezentowanych tu willi jest ta wybudowana przy ul. Rudzkiej 99/101. Budynek o ciekawej bryle architektonicznej został wzniesiony pod koniec XIX wieku. Należał prawdopodobnie do niemieckiego fabrykanta o nazwisku Scheller. Jest to obszerna, piętrowa willa z w dobudowaną w narożniku wieżą. W środku, na piętro prowadzą murowane schody. Zachowały się oryginalne zdobienia klatki schodowej, rzeźbione, drewniane drzwi do mieszkań oraz zabytkowe piece kaflowe i witraże malowane przez Alfonsa Muchę. Budynek stoi na dużej, zadrzewionej i ogrodzonej posesji w sąsiedztwie parku 1 Maja. Obecnie jest w bardzo dobrym stanie, był remontowany.

(FOTO ze zbiorów Macieja Tarnowskiego)

Zabudowa drewniana

Willa drewniana

Kiedy do Rudy Pabianickiej zaczęli sprowadzać się nowi mieszkańcy, zwłaszcza robotnicy znajdujący zatrudnienie w rudzkich fabrykach, wynikła pilna potrzeba wybudowania dla nich w miarę tanich domów. Dla zrealizowania planów potrzebny był budulec, niedrogi i przede wszystkim powszechnie dostępny. Takim materiałem budowlanym było drewno ze względu na wytrzymałość i bardzo dobre właściwości termiczne. Dla robotników zaczęto budować tzw. "paulinki". Były to drewniane domki, przeważnie parterowe, składające się z dwóch izb mieszkalnych. Do takiego domu wchodziło się prosto z ulicy. Drewno wykorzystywano również do budowy willi letniskowych oraz stosowano jako materiał wykończeniowy i dekoracyjny. Wiele drewnianych domów zachowało się w Rudzie jako świadectwo przedwojennej architektury. Niestety nieremontowane budynki niszczeją, niektóre z nich uwiecznione na fotografiach Klubowiczów zostały rozebrane na ich oczach, jak np. dom korkowy.

Pawilon ten znajdował się przy ul. Starorudzkiej. Należał do córki Horaka i jej męża. Wybudowany został na planie prostokąta, z centralnie umieszczonym wejściem. Trzy pokoje ogrzewane były piecami z kominami widocznymi od czoła budynku. Posesja była nieogrodzona, od tyłu rosły na niej drzewa. Pawilon został od środka wyłożony korkiem, specjalnie dla chorującego wnuka Horaka, ponieważ według lekarza opiekującego się dzieckiem właśnie to drewno miało zbawienne działanie w przypadku chorób płuc.

Jednym z bardziej zadbanych drewnianych budynków w Rudzie jest willa przy ul. Trudnej 4 widoczna na zdjęciu wyżej. To właśnie do tego domu zapraszany był ksiądz przyjeżdżający w niedziele na msze do sióstr Magdalenek, wtedy kiedy nie było jeszcze w Rudzie kościoła. O tym domku tak pisze w swoim dzienniku Jerzy Świderski, jeden z dawnych mieszkańców "...mieszkaliśmy w drewnianym budynku jednorodzinnym.Żyło nas tam 6 osób.Budynek nasz stoi na górce.To ważne,do sklepu czy szkoły do furtki, my dzieci zjeżdzaliśmy latem wózkiem, zimą sankami i to prosto ze schodów przy głównym wejściu... Dom miał wysoki strych, mieścił się tam jeden pokoik z tarasikiem nad werandą... Na parterze, prócz 3 pokoi, kuchni był hall z którego wychodziło się na werandę. Podziemie mieściło 2 pomieszczenia, a jedno z nich to zupełnie przyzwoity pokój... W domu na Trudnej zastała nas w 1918 r. Niepodległość i rozbrojenie Niemców. Miałem wtedy kilka lat i nie uczestniczyłem w tych wydarzeniach, ale pamiętam je dobrze..."

Najbardziej znanym "przedstawicielem" drewnianej zabudowy w Rudzie jest pałacyk Szyi Światłowskiego wybudowany przy ul. Scaleniowej. Willa została postawiona jeszcze w XIX wieku. Jako ciekawostkę można wspomnieć, że w 2006 r. amerykańska ekipa filmowa wybrała ją na plan zdjęciowy i nakręciła tu ujęcia do filmu "House". Przez wiele lat pałacyk niszczał, ponieważ nikt się nim nie interesował. Dopiero w 2008 r. podjęto decyzję o jego restauracji i przeniesieniu do Skansenu Łódzkiej Architektury Drewnianej.

Przepiękne drewniane domy i wille letniskowe znajdują się także przy ul. Popioły. Pierwszy z nich usytuowany pod numerem 9. Został zbudowany na początku ubiegłego wieku. Teren, na którym stoi charakteryzuje się dużą różnicą poziomów. W związku z tym do wejścia od strony ogrodu prowadzą kilkunastostopniowe, murowane schody. Wejście frontowe z gankiem znajduje się na poziomie parteru. Równie piękny, choć obecnie w bardzo złym stanie technicznym jest budynek pod numerem 49/51, pierwotnie należący prawdopodobnie do rodziny Kindermanów. Zbudowany w stylu nawiązującym do alpejskiego zachwyca wewnętrznymi, bogato zdobionymi balkonami. Po obu stronach budynku zaprojektowano zadaszone werandy. Teren otaczający dom jest zaniedbany, chociaż znajdują się tu liczne warzywniki. Jeżeli ten dom i jemu podobne w dalszym ciągu nie będą remontowane, Ruda, a tym samym Łódź straci bezpowrotnie cenne świadectwo jak kiedyś mieszkańcy naszego regionu budowali i wypoczywali.

(FOTO ze zbiorów Macieja Tarnowskiego)

Stare domy i kamienice

Kamienica przy ul. Magdaleny

Swoją historię w Rudzie mają nie tylko drewniane domy i wille fabrykantów. Wiele zwykłych kamienic było świadkami wydarzeń znaczących dla rudzkiej społeczności. O powojennych losach tych domów można wiele napisać. Po nastaniu nowego ładu, w imię związanego z nim prawa były odbierane właścicielom i przekazywane w tzw. ręce ludu pracującego. Mika Kobylińska tak pisze: "... mój dziadek miał to szczęście że pozwolili mu chociaż administrować kamienicą, a co za tym szło, dbać o jej stan... ". Ale pozostałe często przez wiele lat nie były remontowane, za to wielokrotnie dewastowane, a w końcu doprowadzone do kompletnej ruiny. Obecnie wiele z tych domów nadaje się tylko do rozbiórki. Oddano je co prawda spadkobiercom byłych właścicieli, ale w wielu przypadkach koszt remontu wielokrotnie przekracza wartość domu.

Polska nie jest zasobna w zabytki i świadectwa przedwojennej architektury, dlatego niezrozumiałe jest, dlaczego domy, które jeszcze niedawno były zamieszkane obecnie powoli niszczeją i to na naszych oczach. Jak parterowy dom przy ul. Pabianickiej 158. W przeszłości musiał być bardzo ładny. Świadczy o tym frontowa elewacja z efektownymi zdobieniami. Albo nieistniejący już pałacyk przy ul. Pabianickiej naprzeciwko zajezdni tramwajowej. W domu tym w czasie wojny mieścił się szpital dla żołnierzy radzieckich. Po wojnie pałacyk "zagrał" w filmie "Vabank" gdzie pełnił funkcję domu bankiera Kramera.

Powszechną praktyką powojenną, związaną z napływem ludności do miast było "upychanie" obcych sobie ludzi w lokalach, które były choć trochę większe niż przepisany metraż. W ten sposób w przedwojennych, kilkupokojowych mieszkaniach żyło obok siebie kilka rodzin. Elżbieta Świderska wspomina: "...u nas dokwaterowano dwie rodziny (gnieździliśmy się wszyscy). Zwożono wtedy robotnice do łódzkich fabryk ze wsi - wychodziły za mąż, rodziły dzieci. Nie pamiętam kiedy się wyprowadzili...". "Moi rodzice nie mogli wrócić z Żar do Łodzi bo w domu dziadków nie było dla nich miejsca, mieszkali tam wprowadzeni przez miasto lokatorzy." - mówi Mika Kobylińska - "Dopiero w 1966 roku, po użyciu wszystkich możliwych znajomości udało się odzyskać jedno mieszkanie po ludziach, którzy się akurat wyprowadzali. Na szczęście po wojnie "kwaterunek" zabierając dom zostawił nam chociaż ogród (5000 m2) dzięki czemu miałam super dzieciństwo." Piotr Zygmunt Kołakowski tak pisze o ówczesnej sytuacji lokalowej: "Mimo, że w naszym domu był urzędnik państwowy, któremu wg ówczesnych przepisów przysługiwała dodatkowa powierzchnia mieszkalna, chciano nam dokwaterować jakiegoś milicjanta z rodziną. Aby tego uniknąć przesunięto ściany działowe w domu tak, aby zmniejszyć liczbę pokoi. Jestem w posiadaniu obfitej korespondencji z Wydziałem Kwaterunkowym w tej sprawie. Było ostro!"

Ale na szczęście stoją kamienice, które zachowały się w dobrym stanie jak np. ta na zdjęciu obok. Wybudowana została przy ul. Magdaleny i odegrała znaczącą rolę w życiu wspólnoty katolickiej w Rudzie. Przed II wojną, kiedy Ruda nie miała własnego kościoła, w domu, który zajmowały siostry Magdalenki odbywały się nabożeństwa. Z zapisków Jerzego Świderskiego: "...Chyba jest to rok 1917 (już utrwalone w mojej pamięci). Wszędzie ruch społeczny, jak zwykle mój ojciec działa również (chodzi o Stefana Świderskiego-przyp. red.). Zawsze bez rozgłosu, czasem wykorzystywany przez innych "działaczy" do bardziej czarnej roboty. Czy czasem nie będzie ważna moja notatka o odbywających się nabożeństwach w budynku mieszkalnym przy ul.Magdaleny 3 w Rudzie Pabianickiej?. Jak przez mgłę pamiętam, na pierwszym piętrze, w końcu korytarza drzwi do pokoju otwarte. W pokoju ołtarz, a wierni w korytarzu i na stopniach schodów. Mieszkaliśmy wtedy tuż obok budynku, w którym odbywały się nabożeństwa odprawiane przez ks kan. Świnarskiego."

Stoi również budynek wybudowany w 1925 r., w którym mieściło się biuro działającej obok cegielni. Sama cegielnia już nie istnieje. Mieszkańcy wspominają, że jej działalność przyczyniła się do sporego zniszczenia pierwotnej Rudzkiej Góry, która w związku z tym w późniejszych latach była wykorzystywana jako wysypisko śmieci.

(FOTO ze zbiorów Macieja Tarnowskiego)

www.000webhost.com