Klub Sympatyków Rudy Pabianickiej

.

rudzka czytelnia

Historia zabiegów mieszkańców Rudy Pabianickiej
o prawa miejskie

Tekst pochodzi z wychodzącej przed wojną w Rudzie Pabianickiej gazety "Głos Rudy Pabianickiej".
Autorem był Stefan Świderski, niezwykły społecznik, wieloletni członek rady miejskiej, bibliofil
i śp. Dziadek naszej klubowej koleżanki Elżbiety Świderskiej.

Artykuł został napisany na 15-lecie miasta Ruda Pabianicka (zachowane pisownia i stylistyka)

Stefan Świderski

Jakikolwiek w przyszłości los spotka Rudę Pabianicką, czy ją pochłonie Łódź, czy będzie "wydzielona", czy też długo jeszcze pozostanie tem czem jest t.j. podmiejskim osiedlem, częściowo letniskowym, niezaprzeczonym jest, że choć ściśle związana z Łodzią interesami, ma Ruda od początku pewne dążenia do samoistności. Tu emigrują Łodzianie, gdy im zbrzydnie wielkomiejski kurz, hałas i dym, tu osiedlali się pierwsi pionierzy, wychodząć jakby na "wolę" z dobrze zacieśnionej już w końcu XIX wieku Łodzi. Nietrzeba także zapominać, że granice Łodzi i Rudy, starodawne granice włości biskupów kujawskich i kapituły krakowskiej. Ruda przecież od średniowiecza aż do konfiskaty dóbr biskupa krakowskiego po rozbiorach jest jednym z folwarków klucza pabianickiego. Stąd jej obcość dla Łodzi i stąd dążenia do samodzielności w chwili, gdy zarysowały się możliwości rozwojowe osiedla.

Historia gminy miejskiej Ruda Pabianicka była już niejednokrotnie publikowaną i z braku miejsca w niniejszym artykule musi byc pominięta. Nie obojętnym jednak będzie podanie tu krótkiego szkicu zabiegu obywateli o umiastowienie w tych latach, gdy odrodzona państwowość polska zaczęła urządzać się wewnętrznie.

Jest więc wiosna 1919 roku. Odbyły się wybory do pierwszego Sejmu Rzeczypospolitej i wybory do Rad gminnych. Pierwszy raz w dziejach chłopskiej gminy Brus, do której Ruda wchodzi jako jedna z tzw. kolonii, do głosu dochodzi, dzięki powszechności prawa wyborczego, element robotniczy i na radnych przechodzą obywatele Rudy: Adolf Wagner, A. Ziętalski, K. Szymankiewicz i inni, których nazwisk już nie pamiętam. Gmina Brus jest jednostką olbrzymią. Obejmuje tereny od Gospodarza, Widzewa aż po Konstantynów podłódzki tj. całe setki klm. kwadratowych południowego zachodu Łodzi. Jak na tym obszernym terytorium może sobie dać radę nowy zarząd gminy przy starym, przedwojennym aparacie administracyjnym. Gdy przed gminą stana zupełnie nowe zagadnienia np. aprowizacji robotników, przymus szkolny, zatrudnienie bezrobotnych, opieka społeczna i wiele innych, nie licząc nowo urządzonych przez skarbowość polską spraw podatkowych, rolniczych itp.

To też mimo woli poszczególne "kolonie" zaczynają się emancypować z pod władzy gminnej. Tu i ówdzie powstają zrzeszenia obywateli do poszczególnych zagadnień jak np. oddziały robotniczych związków zawodowych, stowarzyszenia spożywców, właścicieli nieruchomości, a jednocześnie kolonie wytwarzają u siebie władze gromadzkie. I tak np. w Rudzie Pabianickiej, gdzie dotąd był jeden sołtys do spraw podatków i porządkowych, widzimy od roku 1919 już 4 sołtysostwa oddzielnie, a później nawet i 4-ch ich zastępców. Jednemu z tych sołtysów, po krótkim urzędowaniu i zabiegach z rzeszami głodnych pracy i chleba, przy bezpłatności takiej posady, na której trzeba było ciągle siedzieć w gminie lub w powiecie, opuszczając swe gospodarstwo, nie znajdując w dodatku zrozumienia dla coraz większych potrzeb Rudy u władz wiejskiej gminy, przyszła do głowy szczęśliwa myśl, kiełkująca i u innych działaczy, zwołać tak modny w owych czasach wiec w swej gromadzie, żeby oddzielić Rudę i raz uwolnić z pod władzy retkińskich radnych.

Został więc zwołany przez sołtysa Józefa Rajchelta wiec w aktualnych sprawach, między którymi było i umiastowienie Rudy. Odbył się on w hali dzisiejszej fabryki Horaka (dawniej Kellera), w dniu 6-tym kwietnia 1919 roku. Wiec zgromadził kilkuset obywateli wszystkich klas, płci i wieku. Niżej podpisany, który sekretarzował z woli gromady, przypomina sobie, że byli obecni i nowy wójt Plocek i proboszcz rudzki ks. Potapski, wszyscy sołtysi i znaczniejsi obywatele. Ob. Reichelt przedstawił zebranym zebranym wszystkie trudności jakie napotyka w urzędowaniu, on i jego koledzy, skutkiem rozległości gminy, zależności od władz nieinteresujących się rozwojem Rudy i nadmiaru zagadnień i potrzeb z jakimi zgłaszają się do niego rudzcy obywatele. Długo i żywo potem obradowano. Te same pretensje co Ruda zgłosiło Nowe Rokicie i Chachuła. Zarzucano zarządowi gminnemu niedbałość o interesy robotniczej ludności, niesprawiedliwy przydział żywności (cukru, mąki), radzono o drogich wtedy tramwajach, o drogach i mostach, o zapomogach dla bezrobotnych i wielu innych sprawach. Rezultatem wszystkich przemówień i wniosków było jednomyślne, całą gromadą, w nadzwyczaj wzniosłym nastroju (choć to był dzień powszedni) powzięcie uchwały o wystąpienie do władz rządowych w Warszawie z prośbą o oddzielenie Rudy Pabianickiej od gminy Brus i nadanie Rudzie praw miejskich.

Do wykonania tej uchwały zebranie wybrało Komitet aż z 36 osób. Choć wójt Plocek był szczęśliwy, że mu ubędzie kłopotów a i starostwo odniosło się do tych poczynań Rudy z całą przychylnością, to jednak wykonanie uchwały musiało wziąść rudzkie społeczeństwo na siebie. Gdy ów komitet 36-ciu okazał się za ciężki po 2-ch czy 3-ch zebraniach, skończyło się na tym, że do zredagowania podania do władz wybrano ściślejsze koło z 5-ciu czy 6-ciu osób z ks. Potapskim na czele. Do grona tego weszli: ob. Szymankiewicz (zastępca wójta), Ryszard Zölbel, Antoni Ziętalski, Franciszek Dółka i Stefan Świderski. Ob. Dółka zajął się zrobieniem planu Rudy, który mu się udało odtworzyć z planów parcelacyjnych Gerlicza i Hasenklewera, a nizej podpisanemu wraz z p. Szymankiewiczem powierzono redakcję memoriału do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Brulion tego podania, które odpisu nie miało jako, że odbito je na lepszym, grubszym papierze, zachował się w rękach autora nieniejszych notatek. Brzmiało ono jak następuje:


DO MINISTERSTWA SPRAW WEWNĘTRZNYCH REPUBLIKI POLSKIEJ W WARSZAWIE


W związku z przygotowanym przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych projektem podziału administracyjnego Państwa Polskiego, mieszkańcy kolonii Ruda Pabianicka, gminy Brus, pow. Łódzkiego, jako obywatele osady, która dawno już straciła charakter wsi, a znajdując się w obrębie gminy wiejskiej cierpi z tego powodu wielkie niewygody i straty pod względem gospodarczym, policyjno-admnistracyjnym i aprowizacyjnym, będąc zależna od konserwatywnej większości wiejskiej, hamującej rozwój ekonomiczny kolonii, niniejszem uprzejmie proszą Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, przez wybraną jednomyślnie na zebraniu gromadzkiem w dniu 6 kwietnia Komisję 36-ciu, o odseparowanie kolonii Ruda Pabianicka, gminy Brus od terytorium gminnego i o utworzenie z Rudy samodzielnej jednostki administracyjno-gospodarczej czyli miasta.

Przedstawiając tę prośbę mieszkańców Rudy wraz z odpisem uchwały gromadzkiej i planem osady, niżej podpisani członkowie komisji obywatelskiej mają zaszczyt zaznaczyć niektóre dane statystyczne za prośbą naszą przemawiające. Osada nasza powstała na gruncie dóbr i cukrowni Ruda Pabianicka 7 wiorst odległych od Łodzi. Posiada obecnie około 1100 posesji zabudowanych przeszło 700 domami, willami i zabudowaniami fabrycznemi i przemysłowemi. Jest w niej kościół parafialny, apteka, 8 większych zakładów fabrycznych i 3 duże cegielnie parowe. Z fabryk znaczniejsze: przędzalnia wełny, 2 tkalnie i farbiarnie, apretury oraz fabryka powrozów. Ludność składająca się głównie z robotników, rzemieślników, handlujących oraz inteligencji miejskiej wynosi około 6000 głów. Z instytucji społecznych są czynne: urząd parafialny, Rada Opiekuńcza Miejscowa, Straż Ogniowa, Koło Zjednoczonych Ziemianek, Koło Polskiej Macierzy Szkolnej, utrzymujące 4-ro klasowe progimnazjum koedukacyjne, Biblioteka Ludowa, Towarzystwo Muzyczne i Śpiewacze. Szkolnictwo, oprócz wymienionego progimnazjum Macierzy, stanowią 4-ry szkoły gminne i 2 kantoraty ewangelickie, przy czem budżet szkolny wynosi dotąd rocznie (bez szkoły Macierzy) marek 10 500. Osadę łączy z Łodzią i przebiega specjalna odnoga elektrycznej kolei dojazdowej, a z miastami Rzgowem i Tuszynem linia kolei wąskotorowej Ruda-Kruszew. Stacja osobowa tej kolei znajduje się w centrum kolonii, a ruch osobowy na tych loniach sięga tysięcy osób dziennie. Sklepów kolonialnych i galanteryjnych znajduje się tu 35, dwa T-wa spółdzielcze spożywców, 8 rzeźników, 10 piekarni i kilkunastu innych rzemieślników jak szewców, stolarzy, kowali itp. Dwie restauracje i dwa bufety kolejowe dopełniają stanu kolonii pod względem handlowym.

Widząc dobroczynne skutki samorządu miejskiego, stosowanego w sąsiednich osadach, pragniemy przez usamodzielnienie nas i odłączenie Rudy od wiejskich okolic gminy, wejść także na nowe tory gospodarki gminnej, godnej obywateli Odrodzonego Państwa Polskiego. Dlatego raz jeszcze prosimy Prześwietne Ministerstwo o przychylne zadecydowanie żywo obchodzącej nasz ogół sprawy.

Prośbę niniejszą z zaufaniem podpisują upoważnieni przez ogólne zebranie gromadzkie z dnia 6 kwietnia 1919 roku członkowie komisji obywatelskiej.

Z powodu umieszczenia w adresie słów "Republiki Polskiej" przyszło przy podpisywaniu memoriału do dużego sporu z księdzem Potapskim, który żądał wyrazu "Rzeczpospolita" i odmawiał swego podpisu.

Ale, że prośba pozatem innych usterek nie miała, a powtórne jej odbijanie było i kłopotliwe i opóźniało akcję, jakoś zatarg załagodzono. Podanie odbito w biurze Warszawskich Ubezpieczeń od Ognia (pałac Siemensa w Łodzi), gdzie był dyrektorem mieszkaniec Rudy, jeden z członków komisji, inż. Neyman, a ponieważ zaniedbano podpisywania odpisu, nie mogę dziś przytoczyć nazwisk owych 36 obywateli, którzy pierwsi podpisywali prośbę i występowałi w imieniu gromady rudzkiej. Łatwo je będzie ustalić przyszłemu historykowi miasta z akt tego czasu w gminie Brus, powiecie lub Min. Spr. Wewn.

Potem, po zwycięskiej wojnie z bolszewikami przyszły inne zabiegi. Przez lata 1920-1922 Ruda zmieniła dużo owych sołtysów, którzy w oczekiwaniu umiastowienia osady byli, rzec można, pierwszymi zarządcami osiedla. Owych pieciu obywateli uczestniczyło później w naradach w starostwie, coś dwukrotnie interweniowało w Warszawie, aż wreszcie jesienią 1923 roku rozeszła się wieść oficjalna, że Ruda Pabianicka została przez Pana Prezydenta Rzeczypospolitej, Stanisława Wojciechowskiego ogłoszona miastem.

www.000webhost.com